# teoretycznie o literaturze [024] [nieco długie]
Patrzysz na wersję archiwalną tematu "# teoretycznie o literaturze [024] [nieco długie]" z forum pl.hum.poezja
Telik - 30 Sie 2005, 08:19
Przewija się gdzieniegdzie w wątkach problem odczytania wiersza: jedni widzą w tym rozwiązywanie językowych zagadek na temat "co autor miał na myśli, kiedy pisał te słowa" lub "co autor chciał powiedzieć" (tu najczęściej następuje wartościowanie i podział na tych, co potrafią doczytać się owych autorskich intencji - ci znają się na poezji, oraz na tych, którzy tego nie potrafią), inni odpowiadają wierszem na wiersz, jeszcze inni biorą w nawias autora i analizują własne przeżycia w kontakcie z tekstem, jeszcze inni biorą w nawias autora i analizują procesy językowe, zachodzące w tekście (tzw. komentarze blisko tekstu).
I - mniej więcej - tak rozkłada się spektrum czytania poezji. Pozwolę sobie na wypunktowanie kilku miejsc charakterystycznych owego spektrum.
1. Poezji (wiersza) nie można odczytać. Jest tylko odczuwanie. A każde zwerbalizowanie odczuwania upraszcza sprawę, niszczy eteryczną otoczkę, wypala banałem delikatną poświatę. Niemożliwa jest tym sposobem żadna refleksja na temat wiersza. Pytanie, jak potraktować sam wiersz jako - przecież - językową refleksję? Wpadamy tym sposobem w błędne koło, z którego - wydaje się - są dwa wyjścia: a) zgadzamy się z twierdzeniem, że język poetycki jest zdecydowanie inny od "normalnego", potocznego języka; b) poeta jest bogiem-kreatorem, a jego twory przyjmowane są "na wiarę".
2. Poezję (wiersz) można przełożyć jedynie na inny wiersz (poezję) - w myśl zasady, że o metaforze można tylko metaforycznie. Ignacy Matuszewski pisząc o celowości struktur metaforycznych u Słowackiego posłużył się następującą figurą:
Kto stawia budynek wspaniały, ale regularny i symetryczny, w którym każdy zorientuje się od razu, ten może posługiwać się blokami granitu, a nawet cegłą zwyczajną, kto jednak wznosi jakiś zaczarowany pałac, jakiś labirynt pełen niespodzianek, jakąś świątynię, poświęconą tajemniczym i nie znanym nikomu bóstwom, ten nie obejdzie się bez alabastru, marmurów i drogich kamieni, styl bowiem i charakter gmachu takich materiałów wymagać będą [cyt. za M. Stala, Metafora w liryce Młodej Polski, Warszawa 1988, s. 46].
Jak widzimy, następują tu pewne ustępstwa. O poezji można już mówić, ale (w tych najważniejszych i najistotniejszych sprawach) jedynie językiem poezji.
3. Poezję (wiersz) czytamy rekonstruując wcześniej autora i sytuację powstania wiersza - w myśl zasady literatura (poezja, wiersz) jest odbiciem świata rzeczywistego (klasyczna mimesis). W tym przypadku rusza do pracy cały aparat historyczno-geograficzno-biograficzny, wyniki prac którego poprzedzają niejako właściwe odczytanie. Jesteśmy przyzwyczajeni do tej metody odczytywania tekstów ze szkoły. To tu najczęściej padają pytania: "co autor miał na myśli?". W tego typu pytaniach kryją się także ślady pewnej umowy między autorem a czytelnikiem (czasem treść tej umowy zapisana była w tomach poetyk o mniej lub bardziej normatywnym charakterze) o wzajemnym po_rozumieniu.
4. Pojawienie się w rozważaniach teoretycznoliterackich tzw. "autora wewnętrznego" (coś pośredniego między autorem w świecie rzeczywistym a podmiotem lirycznym; nasze wyobrażenie autora) musiało prędzej czy później nastąpić. Okazało się bowiem, że pojawiają się wiersze, które nijak się mają do klasycznej mimesis, zaczęto także doceniać coraz bardziej rolę ironii. Zmienia to nieco relację czytelnika do odczytywanego tekstu. W niektórych aspektach odczytania ważniejszy jest dla nas właśnie "autor wewnętrzny", a nie rzeczywiście istniejąca osoba.
5. "Tekst jest najważniejszy" - takim hasłem można by opatrzyć kolejny punkt na naszym spektrum odczytań. To tekst na mnie działa, a nie fakt, że autor w tym czasie miał wirusowe zapalenie jelit lub (chłopak) dziewczyna (ją) go (rzucił) rzuciła. Dzieli się więc tekst na warstwy, stosuje gramato_logikę, opisuje się szczegółowo środki stylistyczne, zjawiska tekstowe. Te ogromne czasem monografie (choć zdarza się, że powstają prace o roli "się" w poezji zachodniego Wybrzeża Kości Słoniowej) stają się podstawą krytyki literackiej. Tworzy się postać "wirtualnego czytelnika (odbiorcy)" (czytelnika, który potrafi odczytać "znaczenie tekstu", wyłowić pewne chwyty literackie, niuanse intertekstowe, trafić na znajdujące się w tekście ślady itd.) i z takim założeniem bada się tekst - czyli odczytuje.
kto jest autorem. Czasem wystarczy bowiem jeden wyraz, czy wyrażenie w wierszu, aby uruchomić jakiś tam aspekt wyobrażeniowy, i aby czytelnik za tym aspektem uleciał, pozostawiając i autora, i utwór w świętym spokoju.
To tylko kilka punktów na planie, w jakimś sensie punktów orientacyjnych, przez pryzmat których można by spojrzeć na to, jak czytamy.
Pozdrawiam, Telik.
tomasz baran - 30 Sie 2005, 17:14
W sumie chyba zebrałeś wiekszość możliwości, a pozostałe dadzą się wygodnie wpasować :) Szkoda, że nie da się takich wątków spozycjonować :)
pozdrawiam, bee
recykling00wytni...@poczta.onet.pl - 30 Sie 2005, 18:14
Telik:
Przewija się gdzieniegdzie w wątkach problem odczytania wiersza: ... 5. "Tekst jest najważniejszy" - takim hasłem można by opatrzyć kolejny punkt na naszym spektrum odczytań. To tekst na mnie działa, a nie fakt, że autor w tym czasie miał wirusowe zapalenie jelit lub (chłopak) dziewczyna (ją) go (rzucił) rzuciła. Dzieli się więc tekst na warstwy, stosuje gramato_logikę, opisuje się szczegółowo środki stylistyczne, zjawiska tekstowe. Te ogromne czasem monografie (choć zdarza się, że powstają prace o roli "się" w poezji zachodniego Wybrzeża Kości Słoniowej) stają się podstawą krytyki literackiej. Tworzy się postać "wirtualnego czytelnika (odbiorcy)" (czytelnika, który potrafi odczytać "znaczenie tekstu", wyłowić pewne chwyty literackie, niuanse intertekstowe, trafić na znajdujące się w tekście ślady itd.) i z takim założeniem bada się tekst - czyli odczytuje.
Jeśli chodzi o haiku to oczywiście pkt. 5. Z tym, że "wirtualnego czytelnika" obdarzyłbym raczej wyobraźnią oraz dałbym mu więcej umiejętności odczuwania, wczuwania się w tekst, a pozbawił go tak dużego arsenału umiejętności analitycznych, które są mu prawdę mówiąc do niczego nie potrzebne. Jeśli jakaś konstrukcja, np. paradoks, na niego nie podziałała, bo nie miała prawa - była za kiepska, to wiedza o tym, że została zastosowana, nie spowoduje, że zadziała ;-)
Umiejętnościami tymi (analitycznymi - wyławianie...) obdarzyłbym raczej 1) niektórych rzeczywistych czytelników, którzy zafascynowani tym, w jaki sposób utwór na nich podziałał postanowili stać się autorami podobnie silnie działających na czytelników utworów, 2) tych którzy taką analizę traktują jako swoją pracę oraz 3) tych, którzy zostali do tego zmuszeni przez tych drugich ;-)
Pozdrawiam, Grzegorz
niutoN - 31 Sie 2005, 04:29
W sumie chyba zebrałeś wiekszość możliwości, a pozostałe dadzą się wygodnie wpasować :) Szkoda, że nie da się takich wątków spozycjonować :)
Myślę, że Kano na to nie pozwoli.
Pozdrawiam, nN
sionek - 31 Sie 2005, 04:41
Użytkownik "niutoN"
| wpasować :) Szkoda, że nie da się takich wątków spozycjonować :) Myślę, że Kano na to nie pozwoli.
Tomasz miał na myśli to, żeby po wpisaniu w Googlach frazy: co poeta miał na myśli w pierwszej dziesiątce wyników pojawił się link do tekstu Telika.
Pozdrawiam, Grzegorz
niutoN - 31 Sie 2005, 04:42
Użytkownik "niutoN"
| wpasować :) Szkoda, że nie da się takich wątków spozycjonować :)
| Myślę, że Kano na to nie pozwoli.
Tomasz miał na myśli to, żeby po wpisaniu w Googlach frazy: co poeta miał na myśli w pierwszej dziesiątce wyników pojawił się link do tekstu Telika.
Pozdrawiam, Grzegorz
Uff... a już myślałem, że spozycjonowac ma mieć coś wspólnego z porucznikiem Rżewskim!
Pozdrawiam, nN
sionek - 31 Sie 2005, 04:55
Użytkownik "niutoN"
| | W sumie chyba zebrałeś wiekszość możliwości, a pozostałe dadzą się wygodnie | | wpasować :) Szkoda, że nie da się takich wątków spozycjonować :) | Myślę, że Kano na to nie pozwoli.
| Tomasz miał na myśli to, żeby po wpisaniu w Googlach frazy: | co poeta miał na myśli | w pierwszej dziesiątce wyników pojawił się link do tekstu Telika.
| Pozdrawiam, | Grzegorz
Uff... a już myślałem, że spozycjonowac ma mieć coś wspólnego z porucznikiem Rżewskim!
No to źle myślałeś. Za karę spozycjonuję Cię na jakąś frazę ;-) Na konkretny wyraz jest trudniej, bo trzeba działać razem z innymi, ale jest to wykonalne - zobacz: kretyn w Googlach.
Pozdrawiam, Grzegorz
niutoN - 31 Sie 2005, 05:02
No to źle myślałeś. Za karę spozycjonuję Cię na jakąś frazę ;-) Na konkretny wyraz jest trudniej, bo trzeba działać razem z innymi, ale jest to wykonalne - zobacz: kretyn w Googlach.
Wpisałem "zobacz: kretyn w Googlach" i "Zawiodłem sie na googlach". Proszę mi to natychmiast poprawić!
Pozdrawiam ;) nN
Telik - 30 Sie 2005, 06:57
wygodnie wpasować :) Szkoda, że nie da się takich wątków spozycjonować :)
Ciekawie robi się dopiero wtedy, gdy na jakieś tam modele czytania nałoży się sposoby prowadzenia monologu lirycznego. U nas poetyka wyróżnia trzy: liryka bezpośrednia, liryka maski i liryka roli. Gra dystansów między "autorem wewnętrznym" a podmiotem lirycznym oraz kwestie zachowań czytelniczych tworzą zdumiewające czasem napięcia.
Dzięki, że zajrzałeś.
pozdrawiam, bee
Pozdrawiam, Telik.
Ambient - 31 Sie 2005, 07:19
1. Poezji (wiersza) nie można odczytać. Jest tylko odczuwanie. A każde zwerbalizowanie odczuwania upraszcza sprawę, niszczy eteryczną otoczkę, wypala banałem delikatną poświatę. Niemożliwa jest tym sposobem żadna refleksja na temat wiersza. Pytanie, jak potraktować sam wiersz jako - przecież - językową refleksję? Wpadamy tym sposobem w błędne koło, z którego - wydaje się - są dwa wyjścia: a) zgadzamy się z twierdzeniem, że język poetycki jest zdecydowanie inny od "normalnego", potocznego języka; b) poeta jest bogiem-kreatorem, a jego twory przyjmowane są "na wiarę".
Tak mi się skojarzyło:
Poezja Henrykowi Wańkowi
poezja bywa - jeśli wcześniej jest, jak transfuzyjna krew i przeszczep serca, których dawcy, choć dawno pomarli w nagych przypadkach - to ich krew żyje i cudze krwioobiegi spokrewnia, i cudze ożywia wargi.
Ryszard Krynicki (organizm zbiorowy, 1975)
I jeszcze jeden:
Poezja jeśli jest to taka której się nie czyta ale do której się wraca
która przenika
jak promienie rentgena poprzez najgrubszą skórę poprzez najtrwardsze kości
do najczulszej tkanki serca
(Tomasz Jakubiak)
pozdrawiam Ambient
niutoN - 31 Sie 2005, 07:43
| 1. Poezji (wiersza) nie można odczytać. Jest tylko odczuwanie. A każde | zwerbalizowanie odczuwania upraszcza sprawę, niszczy eteryczną otoczkę, | wypala banałem delikatną poświatę. Niemożliwa jest tym sposobem żadna | refleksja na temat wiersza. Pytanie, jak potraktować sam wiersz jako - | przecież - językową refleksję? Wpadamy tym sposobem w błędne koło, z | którego - wydaje się - są dwa wyjścia: a) zgadzamy się z twierdzeniem, że | język poetycki jest zdecydowanie inny od "normalnego", potocznego języka; b) | poeta jest bogiem-kreatorem, a jego twory przyjmowane są "na wiarę".
Tak mi się skojarzyło:
Poezja Henrykowi Wańkowi
poezja bywa - jeśli wcześniej jest, jak transfuzyjna krew i przeszczep serca, których dawcy, choć dawno pomarli w nagych przypadkach - to ich krew żyje i cudze krwioobiegi spokrewnia, i cudze ożywia wargi.
Ryszard Krynicki (organizm zbiorowy, 1975)
I jeszcze jeden:
Poezja jeśli jest to taka której się nie czyta ale do której się wraca
która przenika
jak promienie rentgena poprzez najgrubszą skórę poprzez najtrwardsze kości
do najczulszej tkanki serca
(Tomasz Jakubiak)
pozdrawiam Ambient
Zostaw je na jakąś inna okazję.
Pozdrawiam, nN
Telik - 30 Sie 2005, 08:32
Jeśli chodzi o haiku to oczywiście pkt. 5. Z tym, że "wirtualnego czytelnika" obdarzyłbym raczej wyobraźnią oraz dałbym mu więcej umiejętności odczuwania, wczuwania się w tekst, a pozbawił go tak dużego arsenału umiejętności analitycznych, które są mu prawdę mówiąc do niczego nie potrzebne.
[...]
Obdarzanie "wirtualnego czytelnika" wyobraźnią i głębią odczuwania jest dość trudne. Każdy z nas w tych materiach wydaje się być inny. Z drugiej strony, dzieło literackie zawsze jest przez kogoś czytane, a w przypadku badacza, krytyka eksplikowane (z zastosowaniem pewnych metod badawczych) przez pryzmat własnej wrażliwości i wyobraźni. Więc to to tam jest.
Umiejętnościami tymi (analitycznymi - wyławianie...) obdarzyłbym raczej 1) niektórych rzeczywistych czytelników, którzy zafascynowani tym, w jaki sposób utwór na nich podziałał postanowili stać się autorami podobnie silnie działających na czytelników utworów, 2) tych którzy taką analizę traktują jako swoją pracę oraz 3) tych, którzy zostali do tego zmuszeni przez tych drugich ;-)
Masz rację. Nie każdy czytelnik musi być jednocześnie badaczem. Ale z drugiej strony, boję się modelu czytanie bezrefleksyjnego. Dochodzi przecież kwestia szeroko pojętej manipulacji (myślę tu nie tylko o tekstach literackich, choć także o nich). Pewne procesy analityczne dzieją się w nas niemal niezauważenie (związane są one chociażby ze strukturą samego języka). Dlaczego więc nie próbować nad nimi pracować, czynić z nich metod bardziej subtelnych, wrażliwych? Dlaczego nie doskonalić - cytując Ciebie - "umiejętności odczuwania" tekstu literackiego?
Pozdrawiam, Grzegorz
Pozdrawiam, Telik.
Telik - 30 Sie 2005, 09:09
Poezja Henrykowi Wańkowi
poezja bywa - jeśli wcześniej jest, jak transfuzyjna krew i przeszczep serca, których dawcy, choć dawno pomarli w nagych przypadkach - to ich krew żyje i cudze krwioobiegi spokrewnia, i cudze ożywia wargi.
Ryszard Krynicki (organizm zbiorowy, 1975)
To dobrze, że obok tradycyjnego miejsca wypełnionego i wypełniającego się poezją (serce) jest jeszcze krew. I to na pierwszym miejscu. Odczuwamy bowiem ponoć całym ciałem.
Dzięki za ślady lektury.
pozdrawiam Ambient
Pozdrawiam, Telik.
sionek - 31 Sie 2005, 09:24
Użytkownik "Telik"
Obdarzanie "wirtualnego czytelnika" wyobraźnią i głębią odczuwania jest dość trudne. Każdy z nas w tych materiach wydaje się być inny.
Mój "wirtualny czytelnik" to czytelnik, który przeczytawszy fragment "krowa na łące", widzi schyloną krasulę skubiącą trawę lub leżącą na boku i przeżuwającą. Najlepiej, gdy widzi oba obrazy na raz, niesprzeczne, dopełniające się. To nazywam wyobraźnią (bierną - zwykłe przekształcanie słów w obrazy). Z kolei odczuwaniem/wczuwaniem się w tekst nazywam to, że czytelnik czytający o "krowie ryczącej na łące" domyśla się, że chce jej się pić wody, "ryczący cielak" chce się dossać do mleka, itp. Więcej od niego nie wymagam. Nie wymagam od niego, by wiedział, że aluminium rozpuszcza się w stężonym kwasie solnym, ale nie rozpuszcza się w stężonym kwasie azotowym, ani tego, że w miocie labradorów jest .... szczeniąt. "Wirtualny czytelnik" to taki malutki fragment każdego z nas, fragment wspólny dla większości z nas. Haiku pisze się "pod" takiego czytelnika. Reszta Czytelnika, ta indywidualna, to nadbudowa mniejsza lub większa. Czasami nadbudowa ta pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie "dlaczego ten utwór tak mi się podoba/ jest taki dobry?", a nawet utwierdzać się w przekonaniu, że udzielona odpowiedź jest prawidłowa ;-)
Pozdrawiam, Grzegorz
Co czytam? Agnieszka Wolny-Hamkalo "Polska mapa literacka"
#Nadnyskie Spotkania Literacki- lista zdeklarowanych
Pożegnalna kolęda Zenobiusza Literackiego
niemiecka literatura
burza w literaturze
rozwiazania konkursu poczatek - uwaga dlugie
Kiedy tekst wygrywa (długie)
urodzone w 1989 cz v 150
wwwdodaws forum
gdzie sa pola truskawek w szczecinie
czuje sie cudownie
wwwwiersze smsy milosnepl
stacki kreatynowe
idz do podstrony 10500
instrukcja obsi9C5i982ugi gazu polonez
mieszne;smsy;na;imieniny
Spis postów z grup dyskusyjnych @@ Indeks
|
|