Prawdziwy koniec trojańskiego konia



Patrzysz na wersję archiwalną tematu "Prawdziwy koniec trojańskiego konia" z forum pl.hum.poezja





marco - 28 Mar 2003, 11:08

        Radości nie było końca
        otwierano kolejne amfory z winem
        i uwalniane słońce rozjaśniało serca
        ale w oczy cierpliwie wsączał się popiół wieczoru
        wypełniając głowy ciężarem rzeczywistości

        Czy należał jeszcze do niej drewniany koń
        stojący nieruchomo na środku agory
        przyczyna radości mieszkańców Troi?

        Czy może ta końska mucha nadleciała
        od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz
        kręcąca się teraz koło końskiego zadu?

        Ostatni trzeźwy patrzył zdumiony
        jak drewniany ogon unosi się
        strącając muchę na ziemię
        by za chwilę znieruchomieć tym bardziej

        Wreszcie głosy zamarły i ściemniło się na dobre
        w końskim brzuchu skrzypnęła otwierana klapa
        i na dół zaczęli opuszczać się Grecy

        Kiedy pierwsi z nich docierali do bramy
        z miejsca gdzie spadł strącony ogonem giez
        dał się słyszeć cichy szmer

        Zaskoczony Odyseusz odwrócił się
        patrząc pod światło dogasającego ogniska
        jak ze środka martwej muchy wychodzą korniki

        i ruszają w kierunku trojańskiego konia



marco - 28 Mar 2003, 11:20

        Radości nie było końca
        otwierano kolejne amfory z winem
        i uwalniane słońce rozjaśniało serca
        ale w oczy cierpliwie wsączał się popiół wieczoru
        wypełniając głowy ciężarem rzeczywistości

        Czy należał jeszcze do niej drewniany koń
        stojący nieruchomo na środku agory
        przyczyna radości mieszkańców Troi?

        Czy może ta końska mucha nadleciała
        od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz
        kręcąca się teraz koło końskiego zadu?

        Ostatni trzeźwy patrzył zdumiony
        jak drewniany ogon unosi się
        strącając muchę na ziemię
        by za chwilę znieruchomieć tym bardziej

        Wreszcie głosy zamarły i ściemniło się na dobre
        w końskim brzuchu skrzypnęła otwierana klapa
        i na dół zaczęli opuszczać się Grecy

        Kiedy pierwsi z nich docierali do bramy
        z miejsca gdzie spadł strącony ogonem giez
        dał się słyszeć cichy szmer

        Zaskoczony Odyseusz odwrócił się
        patrząc pod światło dogasającego ogniska
        jak ze środka martwej muchy wychodzą korniki


elka-one - 28 Mar 2003, 11:50

        Radości nie było końca
        otwierano kolejne amfory z winem
        i uwalniane słońce rozjaśniało serca
        ale w oczy cierpliwie wsączał się popiół wieczoru
        wypełniając głowy ciężarem rzeczywistości

        Czy należał jeszcze do niej drewniany koń
        stojący nieruchomo na środku agory
        przyczyna radości mieszkańców Troi?

        Czy może ta końska mucha nadleciała
        od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz
        kręcąca się teraz koło końskiego zadu?



[.....................]

Jak zwykle pięknie, marco i pomysł sam w sobie przedni, ale dziś nie mogę
zgodzić się z formą trzeciej zwrotki. Szyk nie da się pogodzić z moim poczuciem
języka. Dla mnie musi być:

Czy może ta końska mucha
kręcąca się teraz koło końskiego zadu nadleciała [lub "nadleciała" już w
następnym wersie]
od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz?


R.Kaczmarek - 28 Mar 2003, 14:36

Użytkownik "marco":

        Radości nie było końca
        otwierano kolejne amfory z winem
        i uwalniane słońce rozjaśniało serca
        ale w oczy cierpliwie wsączał się popiół wieczoru
        wypełniając głowy ciężarem rzeczywistości

        Czy należał jeszcze do niej drewniany koń
        stojący nieruchomo na środku agory
        przyczyna radości mieszkańców Troi?

        Czy może ta końska mucha nadleciała
        od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz
        kręcąca się teraz koło końskiego zadu?

        Ostatni trzeźwy patrzył zdumiony
        jak drewniany ogon unosi się
        strącając muchę na ziemię
        by za chwilę znieruchomieć tym bardziej

        Wreszcie głosy zamarły i ściemniło się na dobre
        w końskim brzuchu skrzypnęła otwierana klapa
        i na dół zaczęli opuszczać się Grecy

        Kiedy pierwsi z nich docierali do bramy
        z miejsca gdzie spadł strącony ogonem giez
        dał się słyszeć cichy szmer

        Zaskoczony Odyseusz odwrócił się
        patrząc pod światło dogasającego ogniska
        jak ze środka martwej muchy wychodzą korniki



O! bardzo mi się podobało. Wtrącę może swoje trzy grosze.
Wiem skąd się wzięła ta mucha.

Mucha wylęgła się na morskim brzegu
ze ścierwa ogromnego węża padłego z niestrawności
a korniki z drewnianych podeszew sandałów Laokoona

Jakaś sprawiedliwość musi być ;-))

                                   Pozdrawiam - Ryszard



marco - 29 Mar 2003, 04:34

|         Radości nie było końca
|         otwierano kolejne amfory z winem
|         i uwalniane słońce rozjaśniało serca
|         ale w oczy cierpliwie wsączał się popiół wieczoru
|         wypełniając głowy ciężarem rzeczywistości

|         Czy należał jeszcze do niej drewniany koń
|         stojący nieruchomo na środku agory
|         przyczyna radości mieszkańców Troi?

|         Czy może ta końska mucha nadleciała
|         od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz
|         kręcąca się teraz koło końskiego zadu?
[.....................]

Jak zwykle pięknie, marco i pomysł sam w sobie przedni, ale dziś nie mogę
zgodzić się z formą trzeciej zwrotki. Szyk nie da się pogodzić z moim poczuciem
języka. Dla mnie musi być:

Czy może ta końska mucha
kręcąca się teraz koło końskiego zadu nadleciała [lub "nadleciała" już w
następnym wersie]
od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz?



Elu, a spróbuj przeczytać "nadleciała" jako przymiotnik?
Coś w rodzaju "ociężała", na przykład:

            a może ta mucha ociężała
            od wilgoci okrytych mgłą gór
            kręcąca się teraz koło końskiego ucha?

Powiem szczerze, że początkowo był to normalny czasownik (poprzedzony "która")
a potem przyszło mi na myśl, że można zrobić z niego przymiotnik uzyskując
pewien skrót myślowy a zarazem coś odmiennego.
Gdy tak zmienioną zwrotkę przeczytałem parę razy
(oczywiście, że potykając się o to samo co Ty!)
stwiedziłem, że tak... pasuje mi najlepiej :) (a spróbuj potem zmienić,
sama się przekonasz, że będzie Ci brakować "nadleciałej od strony wzgórz muchy")
Teraz to sam już nie wiem... niech ten wiersz poleży sobie we mnie, a kiedyś
podejmę męską decyzję :)

Pozdrawiam
marco


marco - 29 Mar 2003, 04:34

O! bardzo mi się podobało. Wtrącę może swoje trzy grosze.
Wiem skąd się wzięła ta mucha.

Mucha wylęgła się na morskim brzegu
ze ścierwa ogromnego węża padłego z niestrawności
a korniki z drewnianych podeszew sandałów Laokoona

Jakaś sprawiedliwość musi być ;-))

                                   Pozdrawiam - Ryszard



Pewnie! Ale czy prawdziwość rzeczywistości?

Pozdrawiam.
marco


elka-one - 29 Mar 2003, 11:00




nie mogę
| zgodzić się z formą trzeciej zwrotki. Szyk nie da się pogodzić z moim
poczuciem
| języka. Dla mnie musi być:

| Czy może ta końska mucha
| kręcąca się teraz koło końskiego zadu nadleciała [lub "nadleciała" już w
| następnym wersie]
| od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz?

Elu, a spróbuj przeczytać "nadleciała" jako przymiotnik?
Coś w rodzaju "ociężała", na przykład:



O tym nie pomyślałam i to może przekonać.Oczywiście trzeba na to wpaść i samo
przez się tak się nie czyta.

Teraz to sam już nie wiem... niech ten wiersz poleży sobie we mnie, a kiedyś
podejmę męską decyzję :)



Podejmuj! W końcu nie mnie podejmować męskie decyzje ;-)

Pozdrawiam
marco



I ja


Robert - 30 Mar 2003, 05:00

Użytkownik "elka-one"

Czy może ta końska mucha
kręcąca się teraz koło końskiego zadu nadleciała [lub "nadleciała"
już w
następnym wersie]
od strony okrytych już mrokiem zalesionych wzgórz?



Chyba tak.

Czym się różni końska mucha?
Czy są muchy "ludzkie"?

rt


elka-one - 30 Mar 2003, 05:30

Czym się różni końska mucha?
Czy są muchy "ludzkie"?

rt



Nie znam się, ale tak się mówi na te wielkie czarno-niebieskie ohydne muszyska.
Chyba chętnie siadają na koniach. Jest o tym rosyjska przypowiastka ludowa:
Konie wracały po ciężkiej orce z pola. Na grzbiecie jednego z nich siedziała
mucha (pewnie"końska" :-). Przyleciała koleżanka i pyta: skąd wracacie, kumo? A
mucha: oraliśmy.
Stosuję w życiu do tych, co żerują na cudzych sukcesach, czy pracy.


Magdalena - 30 Mar 2003, 06:02

Czym się różni końska mucha?
Czy są muchy "ludzkie"?



Są muchy domowe ("ludzkie")
i są muchy bydlęce (okropność! ugryzienie pozostawia siny placek wielkości
dłoni, który schodzi kilka dni!) (wiem, bo spędziłam trzy letnie miesiące
jako tłumaczka przy PGRze i mieszkałam ok 100 metrów od wielkiej obory)
i są muchy końskie ("gzy") które tak boleśnie ucinają, że do dziś pamiętam,
jak mnie udziabał giez na wakacjach w Mielnie, a było to plus minus 30 lat
temu.
nie wiem, czy bydlęce i końskie to nie to samo, ale chyba jednak nie. gzy są
długie, czarne i chude - jakby żylaste. kręcą się tam, gdzie jest gorąco,
parno, gdzie dużo potu.

Magdalena - specjalistka ds much i muszek ;-)


DOSik - 30 Mar 2003, 06:10

[cut]

Ach, jakie to soczyste :)


marco - 31 Mar 2003, 05:28

| Czym się różni końska mucha?
| Czy są muchy "ludzkie"?

Są muchy domowe ("ludzkie")
i są muchy bydlęce (okropność! ugryzienie pozostawia siny placek wielkości
dłoni, który schodzi kilka dni!) (wiem, bo spędziłam trzy letnie miesiące
jako tłumaczka przy PGRze i mieszkałam ok 100 metrów od wielkiej obory)
i są muchy końskie ("gzy") które tak boleśnie ucinają, że do dziś pamiętam,
jak mnie udziabał giez na wakacjach w Mielnie, a było to plus minus 30 lat
temu.
nie wiem, czy bydlęce i końskie to nie to samo, ale chyba jednak nie. gzy są
długie, czarne i chude - jakby żylaste. kręcą się tam, gdzie jest gorąco,
parno, gdzie dużo potu.

Magdalena - specjalistka ds much i muszek ;-)



Dziękuję Magdaleno.
Pięknie i jasno, jakbyś słońcem była jakim albo co? ;)
Warto wiedzieć, że to mucha jest największym przyjacielem człowieka
towarzysząc mu od samego początku. Zaś mucha końska, przezywana też po chamsku
bydleniem bynajmniej nie nazywa się muchą końską dlatego, że kręci się koło koni.
To koń wziął nazwę od muchy końskiej, która istniała na długo przed tymże,
kimając w międzyczasie i śmiertelnie się nudząc mało kumatymi dinozaurami:

        Na początku nic nie bylo
        tylko przestrzeń wielka głucha,
        Pan Bóg drzemał by do dzisiaj
        gdyby nie ta mała mucha

        nadleciała z... ba, skąd?
        - przecież jeszcze nic nie było!
        Obudziła Pana Boga
        bzycząc w uszach aż niemiło

    Tu drodzy sluchacze oderwiemy się na chwilę od piosenki
    by wyjaśnić sobie absurdalność sytuacji:
    jak dowiedzieliśmy się, na początku nic nie było
    a potem okazało się, że jednak był już i początek
    i Pan Bóg i jego uszy i mucha, z czego logiczny wydaje się
    tylko fakt istnienia tej ostatniej. Jak bowiem wiemy, muchy
    pojawiają się zawsze tam gdzie zaczyna się coś dziać,
    a zwłaszcza kiedy zaczyna świecić słońce i jest komu
    pokręcić się koło nosa.No, ale weźmy już packę i
    wracajmy do naszej piosenki:

    Czasu jeszcze też nie było:
    co za Męka! Udręczenie!
    Pan Bóg cierpiał przez tę muchę
    niesłychanie nieskończenie!

    W końcu stworzył Kosmos, Ziemię
    i na tejże pierwszych ludzi
    - odtąd mucha męczy ludzi
    Pana Boga... nic nie budzi.

A ja mogę serdecznie pozdrowić Ciebie i Inych w moim wątku :)
marco


marco - 31 Mar 2003, 05:28

| Elu, a spróbuj przeczytać "nadleciała" jako przymiotnik?
| Coś w rodzaju "ociężała", na przykład:

O tym nie pomyślałam i to może przekonać.Oczywiście trzeba na to wpaść i samo
przez się tak się nie czyta.

| Teraz to sam już nie wiem... niech ten wiersz poleży sobie we mnie, a kiedyś
| podejmę męską decyzję :)

Podejmuj! W końcu nie mnie podejmować męskie decyzje ;-)



Podjęłam! ;)
Zostaję przy musze nadleciałej. Gdyby chodziło o zwykłą muchę to nijak
by to nie pasowało, ale ta mucha jest inna, niezwykła.
Mucha mierealna i mucha fantastyczna.
Giez trojański nie z tego świata, jego skrzydełka wykorzystują do lotu
nie powietrze a mrok, nieoostrość wzroku i umysłu.
O, zwykly czasownik na taką muchę za mało,
bo jak zauważył Ryszard, historia nie tylko nie zaczyna ale i nie kończy się na niej

            Kiedy dopalała się Troja a korniki
            kończyły chrupać drewnianego konia
            Odyseusz wrócił do miejsca
            gdzie widział leżącą nieruchomo martwą muchę

            Nie pozostało po niej najmniejszego śladu
            nie pozostało nic
            przynajmniej po tej stronie rzeczywistości

            Po tamtej między sokami drzew okolicznych lasów
            do dziś krąży legenda o korniku
            który przez dwadzieścia lat wracał do rodzinnego dębu
            i nie wrócił

Pozdrawiam ;)
marco

(korniki nie żyją tak długo, więc facet nie miał żadnych szans)

Koniec tego dobrego
* * * (koniec lutego...)
koniec karnawału
Mój koniec świata
koniec świata
koniec
na koniec
  • 2002 em80
  • hipoteka na dom w surowym stanie
  • quady dealer w usa
  • bagazniki dachowe lodz
  • dokumentacja;cen;transferowych
  • lekcje wos
  • 1vs1 na 8
  • okresy bezwarunkowe angielski
  • kursy walut historia
  • Spis postów z grup dyskusyjnych @@ Indeks