Pod obłoki
Patrzysz na wersję archiwalną tematu "Pod obłoki" z forum pl.hum.poezja
Marek P. - 29 Lut 2004, 14:05
Marzę o tobie między niebem a błękitem kieruję ku tobie rozmarzone obrazy ścieram pył obłoków na dotykalne krople szorstkość soli wygładzam muśnięciem wilgoci.
W oddali - widzisz - cień konara w czarnej nocy i kilka okien, lampa, biała mgła w koronie drzewa. Stoję tylko i patrzę, patrzy na mnie ziemia na której stoję i czekam, aż woda i śnieg aż liście ułożą się w sterty i trawy w burzany.
Z bliska ziemia słona jak piasek nad morzem. Horyzont się przechylił w górę dom gdzie mieszkam to teraz światła gwiazd droga to wzlot gdy obłok chrzęści pod nogami.
Marek P. jak zwykle nieczytelny
halinab-sympatico - 29 Lut 2004, 19:23
Marzę o tobie między niebem a błękitem kieruję ku tobie rozmarzone obrazy ścieram pył obłoków na dotykalne krople szorstkość soli wygładzam muśnięciem wilgoci. W oddali - widzisz - cień konara w czarnej nocy i kilka okien, lampa, biała mgła w koronie drzewa. Stoję tylko i patrzę, patrzy na mnie ziemia na której stoję i czekam, aż woda i śnieg aż liście ułożą się w sterty i trawy w burzany.
Z bliska ziemia słona jak piasek nad morzem. Horyzont się przechylił w górę dom gdzie mieszkam to teraz światła gwiazd droga to wzlot gdy obłok chrzęści pod nogami.
Marek P. jak zwykle nieczytelny
To prawda, że nie dla zwykłych śmiertelników. Mam trudności z utworzeniem czegokolwiek spójnego. ;-( Rosa. Lepiej bedzie, jak pójde do garów. Przynajmniej nie będą popalone.;-)
Marek P. - 1 Mar 2004, 04:35
----- Original Message ----- Sent: Monday, March 01, 2004 1:06 AM Subject: Re: Pod obłoki | Marzę o tobie między niebem a błękitem | kieruję ku tobie rozmarzone obrazy | ścieram pył obłoków na dotykalne krople | szorstkość soli wygładzam muśnięciem wilgoci.
| W oddali - widzisz - cień konara w czarnej nocy | i kilka okien, lampa, biała mgła w koronie drzewa. | Stoję tylko i patrzę, patrzy na mnie ziemia | na której stoję i czekam, aż woda i śnieg | aż liście ułożą się w sterty i trawy w burzany.
| Z bliska ziemia słona jak piasek nad morzem. | Horyzont się przechylił w górę | dom gdzie mieszkam to teraz światła gwiazd | droga to wzlot gdy obłok chrzęści pod nogami.
| Marek P. | jak zwykle nieczytelny
To prawda, że nie dla zwykłych śmiertelników. Mam trudności z utworzeniem czegokolwiek spójnego. ;-( Rosa. Lepiej bedzie, jak pójde do garów. Przynajmniej nie będą popalone.;-)
Czy to znaczy, że moje jest spójne? Marek P.
pio - 1 Mar 2004, 05:20
moim zdaniem kompletnie niespójne. A raczej spójne jedynie w konstrukcji, która wspiera się na glinianych nogach absurdu. Przykład 1 "między niebem a błękitem" błękit to kolor nieba , jeśli jednak miałeś na mysli błekit nieba to twój wers tłumaczy się: między niebem a niebem.... czyli masło maslane. Jeśli zaś błekit miał być innej proweniencji to brak zupełnie jakiegokolwiek odniesienia na którym mozna by oprzeć analizę, czy też po prostu próbę odczytania. Tym samym czytelnik musi przyjąć jeden z dwu mozliwych punktów: albo odczyta to jako absurd albo jako niezrozumiałe do końca skojarzenie. przykład drugi: nie rozumiem zasadności kierowania ku komuś obrazów.?! zazwyczaj mamy przed oczami obrazy tej osoby, marzymy o kimś, czymś. Nawet jeśli nie ma tu błędu to sformulowanie nie za szczęśliwe. Czwarty wers za to obrazowy i czytelny, trafny i treściwy. Cień konara???? ;-)) okna, lampa OK, próbujesz budować klimat, jednak wszystko to za mało, bo to raczej wiersz o uczuciach a nie horror, zaś Ty posługujesz się gramatyką strachu chyba... Potem patrzysz na ziemię a ona na Ciebie, próba może utożsamienia jednak znów nieczytelna w kontekście całości. Zdecydowanie wszystko to zbyt wymieszane i poskładane jakby z dwóch różnych bajek. Ale może takie było zamierzenie?? No nie potrafię się wpasować, bardzo mi przykro... pozdrawiam serdecznie;-))
Magdalena - 1 Mar 2004, 14:51
Marzę o tobie między niebem a błękitem kieruję ku tobie rozmarzone obrazy ścieram pył obłoków na dotykalne krople szorstkość soli wygładzam muśnięciem wilgoci.
...pisane nad morzem, do góry nogami? :-)
Magdalena
krys - 1 Mar 2004, 18:00
ja tylko kilka słów o (moim zdaniem) usterkach wiersza.
Marzę o tobie między niebem a błękitem
pio zarzuca że to masło maślane, a ja lubię -patrz: 'między ciszą a ciszą' -jednak poezja. Podobnie z niebem, ale tylko formalnie. Natomiast brzmieniowo już nie tak, jak w przypadku ciszy z piosenki.
kieruję ku tobie rozmarzone obrazy ścieram pył obłoków na dotykalne krople szorstkość soli wygładzam muśnięciem wilgoci.
cała pierwsza strofa nie jest imo dobra. Nie ta półka, Marku.
W oddali - widzisz - cień konara w czarnej nocy i kilka okien, lampa, biała mgła w koronie drzewa. Stoję tylko i patrzę, patrzy na mnie ziemia na której stoję i czekam, aż woda i śnieg aż liście ułożą się w sterty i trawy w burzany.
tu już jest melodia, miłe dla oka i ucha zestawienie słów i obrazów. Jakże kontrastowe z poprzednimi wersami! Dla mnie środek mógłby być całym wierszem.
Z bliska ziemia słona jak piasek nad morzem. Horyzont się przechylił w górę dom gdzie mieszkam to teraz światła gwiazd droga to wzlot gdy obłok chrzęści pod nogami.
i znowu spadek.
Marek P. jak zwykle nieczytelny
e tam. k.
Marek P. - 2 Mar 2004, 02:35
----- Original Message ----- Sent: Monday, March 01, 2004 8:51 PM Subject: Re: Pod obłoki | Marzę o tobie między niebem a błękitem | kieruję ku tobie rozmarzone obrazy | ścieram pył obłoków na dotykalne krople | szorstkość soli wygładzam muśnięciem wilgoci.
...pisane nad morzem, do góry nogami? :-)
Magdalena
Nie do góry nogami. Przechylony o 45 stopni zaledwie. Zamiast iść sobie po nocy do własnej chatki, idę tąż drogą do nieba. Pod nogami, zamiast żwiru, chrzęszczą mi obłoczki.
Gratuluję durnego - bo zgodnego z intencją autora - odczytania. Trzeba być co najmniej takim durniem jak ja, aby dopatrzeć się w wierszu dwóch najistotniejszych elementów: - przechylenia, zmiany w perspektywie przestrzennej, czyli tego "do góry nogami" - znaleźć jakąś interpretację dla tej całej ni z gruszki ni z pietruszki - soli! Oczywiście chodziło o brzeg morski, o fale itp., o czym zresztą świadczą moje poprzednie utwory (zawsze wyobraźnia przyprowadza mnie nad morze, gdzie miewam jakieś zawroty głowy z wysokiego brzegu - a gdy poniesie, piszę coś takiego jak tutaj).
Z pozdrowieniami Marek
Marek P. - 2 Mar 2004, 02:35
----- Original Message ----- Sent: Monday, March 01, 2004 11:52 PM Subject: Re: Pod obłoki | Marek P. | jak zwykle nieczytelny e tam. k.
Pisałem kiedyś fragmenty pracy magisterskiej. Wściekałem się, że sam nic nie rozumiem, taki bełkot. Ale pewna mądra koleżanka powiedziała, żebym trochę zdał się i na czytelnika - jeśli się lepiej zna materię, to można i przeczytać ze zrozumieniem, i odnieść do swoich doświadczeń i poglądów.
Natomiast wiersz pisany w sposób całkowicie improwizowany. Miały być pierwsze skojarzenia, nawet jeśli bełkot, dopiero potem zrodziła się idea, by porządkować - owym Z BLISKA - Z DALEKA, co miało nadać wrażenie, że wiersz jest spójny, domknięty, ma jakąś wewnętrzną organizację.
ja tylko kilka słów o (moim zdaniem) usterkach wiersza. | Marzę o tobie między niebem a błękitem
[cała pierwsza strofa] nie jest imo dobra. Nie ta półka, Marku.
[druga strofa] tu już jest melodia, miłe dla oka i ucha zestawienie słów i obrazów. Jakże kontrastowe z poprzednimi wersami! Dla mnie środek mógłby być całym wierszem.
[ trzecia strofa] i znowu spadek.
No cóż, na obronę tego wiersza mogę tylko, że miejsca, które się nie podobają, miały zawierać sens organizujący - czyli te elementy, które łączą wszystko w całość. Chodziło przede wszystkim o poruszanie się wśród rozmaitych doznań zmysłowych - różne barwy, smaki, dotyki - odnoszących się do różnych krajobrazów, a nawet pór roku (m.in. aluzje do śniegu, deszczu). To, co Ci sie nie podoba, zawiera przecie opis wędrówki ku niebu, skontrastowany jakby z tym, co pod nogami gdy się idzie normalnie.
Serdecznie Marek
Marek P. - 6 Mar 2004, 17:05
----- Original Message ----- Sent: Monday, March 01, 2004 11:20 AM Subject: Re: Pod obłoki moim zdaniem kompletnie niespójne. A raczej spójne jedynie w konstrukcji, która wspiera się na glinianych nogach absurdu. Przykład 1 "między niebem a błękitem" błękit to kolor nieba , jeśli jednak miałeś na mysli błekit nieba to twój wers tłumaczy się: między niebem a niebem.... czyli masło maslane. Jeśli zaś błekit miał być innej proweniencji to brak zupełnie jakiegokolwiek odniesienia na którym mozna by oprzeć analizę, czy też po prostu próbę odczytania. Tym samym czytelnik musi przyjąć jeden z dwu mozliwych punktów: albo odczyta to jako absurd albo jako niezrozumiałe do końca skojarzenie. przykład drugi: nie rozumiem zasadności kierowania ku komuś obrazów.?! zazwyczaj mamy przed oczami obrazy tej osoby, marzymy o kimś, czymś. Nawet jeśli nie ma tu błędu to sformulowanie nie za szczęśliwe. Czwarty wers za to obrazowy i czytelny, trafny i treściwy. Cień konara???? ;-)) okna, lampa OK, próbujesz budować klimat, jednak wszystko to za mało, bo to raczej wiersz o uczuciach a nie horror, zaś Ty posługujesz się gramatyką strachu chyba... Potem patrzysz na ziemię a ona na Ciebie, próba może utożsamienia jednak znów nieczytelna w kontekście całości. Zdecydowanie wszystko to zbyt wymieszane i poskładane jakby z dwóch różnych bajek. Ale może takie było zamierzenie?? No nie potrafię się wpasować, bardzo mi przykro... pozdrawiam serdecznie;-))
Ciężko od razu odpowiadać na tak poważną analizę. A po pewnym czasie wszystko zdaje się nieaktualne, np. mnie samemu wiersz nie wydaje się zrozumiały, ładny, nie przypomina już tych wrażeń, o które chodziło przy pisaniu.
Czy błękit i niebo to masło maślane? Nawet gdyby tak było, to są różne nieba: dosłowne, błogostanowe, górne, domowe...Kierowanie ku komuś obrazów - chyba warto by przeczytać dosłownie, nie jako metaforę czegoś innego ale takie właśnie zwierzęco-zmysłowe: biorę obraz, który mi się w myślach pojawił, chwytam go fizycznie do ręki i ciskam albo posyłam w kierunku... oczywiście górnym, bo moja partnerka jest a jakże niebiańską istotą. A i tak wiadomo, że to obraz tej właśnie osoby, oczywiście przefiltrowany i zdeformowany przez różne miłosne złudzenia. Ona dostaje więc coś, co nie jest pleonazmem, co jest zarazem nią i nie nią.
Konar mnie się nie kojarzy z horrorem, skojarzenie moim zdaniem nieuprawnione, choć zmysłowo to odbierając można skojarzyć - ponure drzewo, łyse bo ogołocone z liści, do tego w nocy i jawi się jak zjawa (też masło maślane, ale to tak w nastroju całego wiersza, próba zabawy skojarzeniami, więc i czytelnik mógłby wpaść na dodatkowe aluzje).
Że inne bajki, że poskładane, jedno nie pasuje do drugiego bo dąży jakby do pewnej całości - jeden fragment sugeruje jedną składankę, a drugi drugą, przeciwną albo i zupełnie niezależną. Takie samo wrażenie miałem przy pisaniu.
Dziękuję za uważną lekturę, zarzuty przyjmuję, na niektóre odpowiedziałem przy paru słowach m.in. do Magdaleny.
Marek P. stylizując swój komentarz na atmę, z całym szacunkiem, bo coś w tym stylu bywa, i to silnego
samotność -- włod, 1999-02-20
Szukam wiersza ks. Jana Twardowskiego
singel
od domu do domu, od drzewa do drzewa -- wlod, 2000-09-16
***
dziewczynka
gościniec
soldiers ww ii
psp specs
cena kapoplastyki
protokol przekazania do uzytkowania
kdu platnik
cennik na prace elektryczne
progi uw socjologia
przepisy na tanie ciasto
8eight
Spis postów z grup dyskusyjnych @@ Indeks
|
|