nadszedł więc czas zegarów



Patrzysz na wersję archiwalną tematu "nadszedł więc czas zegarów" z forum pl.hum.poezja





Magdalena Paśnikowska - 3 Lip 2001, 04:43

nadszedł więc czas zegarów
które mnie nie kochają
bezczelnie tykając posuwają w przód
pocięte na skrawki godziny

sypią się nitki
wyszarpane z materii czasu
i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce

Magdalena



Tomaszek - 3 Lip 2001, 05:38



które mnie nie kochają
bezczelnie tykając posuwają w przód
pocięte na skrawki godziny

sypią się nitki
wyszarpane z materii czasu
i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce



Konsekwentnie. Do przesady konsekwentnie, bo tak pomyślana
konstrukcja zaczyna sprawiać nieprzyjemnie trywialne
wrażenie. Nie pozostawiasz najmniejszej szczelinki, w
której czytelnik mógłby pogmerać słomką swojej wyobraźni.
Przeczytałem ten wiersz jak opis procesu technologicznego
i zamiast się wzruszyć, zacząłem szukać dziury w całym.
Nie znalazłszy, powiedziałem "hoho" tonem zaiste
najwyższego uznania dla Twojej precyzji. To jednak za
mało, by zapamiętać ten wiersz na zawsze, na jutro lub
przynajmniej na dzisiejsze popołudnie.


jak mocno słońce bije mnie po oczach



Jakoś niezgrabnie się prezentuje słoneczny wstęp i wcale
nie jestem pewien, że chodzi o powtórzone "mocno". Ale,
można by na przykład tak:

    pamiętam cię tak mocno
    jak słońce bije mnie po oczach

lub jeszcze lepiej

    pamiętam cię tak mocno
    gdy słońce bije mnie po oczach

W tej drugiej wersji paralelizm sytuacyjny nadal zachodzi;
jest nawet uwydatniony za sprawą "gdy". Lecz teraz "tak"
nabiera nowego znaczenia; przestając być członem banalnego
"tak...jak" uwydatnia "mocno". Podoba Ci się taki pomysł?

w te przezroczyste dni lata
które zachodzą jeden na drugi
jak koła zębate

i jest mi bez ciebie tak pusto
jak pusty jest dom gdy wszyscy odejdą
a lustra odbijają w nieskończoność
bicie niepotrzebnie nakręconych zegarów



Precyzja poprzedniego wiersza została. Dni jak koła zębate
doskonale nawiązują do finalnych zegarów. Jest jednak coś
jeszcze; za sprawą zupełnie karkołomnej, "nieprecyzyjnie"
rozmytej metafory lustrzanej czas nabiera intrygującego
transcendentnego posmaku. Się bardzo.

Tomaszek


Magdalena Paśnikowska - 3 Lip 2001, 07:34

| nadszedł więc czas zegarów
| które mnie nie kochają
| bezczelnie tykając posuwają w przód
| pocięte na skrawki godziny

| sypią się nitki
| wyszarpane z materii czasu
| i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce



Konsekwentnie. Do przesady konsekwentnie, bo tak pomyślana
konstrukcja zaczyna sprawiać nieprzyjemnie trywialne
wrażenie. Nie pozostawiasz najmniejszej szczelinki, w
której czytelnik mógłby pogmerać słomką swojej wyobraźni.
Przeczytałem ten wiersz jak opis procesu technologicznego (...)



Może i o to tu mi chodziło. To jest swego rodzaju proces technologiczny,
podczas którego w uszach coraz głośniej szczęka mi dźwięk przesuwającej się
wskazówki sekundnika... Na Tobie wiersz robi wrażenie "wypracowanego" czy
nawet przepracowanego, ale uwierz, że "wyleciał" mi spod pióra bez jednej
poprawki. Nie ma tu może miejsca dla wyobraźni Czytelnika, ale czy akurat w
tym wierszu byłoby na nią miejsce? On miał dźwiękowo wyrazić moje
wzrastające wyczulenie na cyk, cyk, cyk połączone z rosnącą we mnie

sekundą przybliża mnie do ostatecznych Nożyc (którymi Parki co nieco przetną
w odpowiednim momencie).

| pamiętam ciebie tak mocno
| jak mocno słońce bije mnie po oczach

Jakoś niezgrabnie się prezentuje słoneczny wstęp i wcale
nie jestem pewien, że chodzi o powtórzone "mocno". Ale,
można by na przykład tak:

    pamiętam cię tak mocno
    jak słońce bije mnie po oczach

lub jeszcze lepiej

    pamiętam cię tak mocno
    gdy słońce bije mnie po oczach

W tej drugiej wersji paralelizm sytuacyjny nadal zachodzi;
jest nawet uwydatniony za sprawą "gdy". Lecz teraz "tak"
nabiera nowego znaczenia; przestając być członem banalnego
"tak...jak" uwydatnia "mocno". Podoba Ci się taki pomysł?



Mogłoby i tak być... Ale znów - chodzi mi tu o wspomnienie, które tak samo
działa na mnie emocjonalnie czy psychicznie, jak mocno oślepia mnie słońce.
To wspomnienie mnie dosłownie "bije". Wychodzisz latem na dwór i musisz w
pierwszej chwili zamknąć oczy, bo żar jest za silny (chyba że nosisz ciemne
okulary). Tak samo - przywołane wspomnienie zmusza mnie do zamknięcia oczu.
Dosłownie i w przenośni. Nie umiem natomiast obiektywnie określić, czy ten
wstęp we wierszu jest zgrabny. Ma wyrazić olśnienie, oślepienie i jego
ogromną siłę.

| w te przezroczyste dni lata
| które zachodzą jeden na drugi
| jak koła zębate

| i jest mi bez ciebie tak pusto
| jak pusty jest dom gdy wszyscy odejdą
| a lustra odbijają w nieskończoność
| bicie niepotrzebnie nakręconych zegarów

Precyzja poprzedniego wiersza została. Dni jak koła zębate
doskonale nawiązują do finalnych zegarów. Jest jednak coś
jeszcze; za sprawą zupełnie karkołomnej, "nieprecyzyjnie"
rozmytej metafory lustrzanej czas nabiera intrygującego
transcendentnego posmaku. Się bardzo.

Tomaszek



Widać że przeczytałeś moje wiersze bardzo uważnie... Jestem wdzięczna i
wzruszona. Pozdrawiam i mam nadzieję, że moje odpowiedzi coś Ci wyjaśniły.
To są stare wiersze, sprzed ponad 10 lat, ale dotąd spoczywały w łonie
szuflady... Są trochę za stare na to, żeby chciało mi się je przepracowywać,
ale i tak byłam ciekawa, jak sobie poradzą w szerokim świecie.

Pozdrawiam!


Grażyna Leśniak - 3 Lip 2001, 08:55

 Magdalena Paśnikowska :

nadszedł więc czas zegarów
które mnie nie kochają
bezczelnie tykając posuwają w przód
pocięte na skrawki godziny
sypią się nitki
wyszarpane z materii czasu
i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce



Bardzo precyzyjny, bardzo zimny - i to mi się podoba. Nadchodzący
chłód daje się wyczuć w tej pozbawionej emocjonalnych złudzeń
analizie.
W całym zestawie krawieckich metafor jeszcze "prują" mi się wpycha w
głowę, jako czynność zegarów (bo "posuwają w przód"  zalatuje
tautologią) - ale to byłoby już pewnie za dużo grzybów w barszczu :)

g.

PS Utarło się, że Autorzy przysyłają jeden swój wiersz dziennie - żeby
ułatwiać komentowanie. W czasach posuchy - jak obecne - nie gra to
roli, ale przy dużym ruchu - upraszcza.



Magdalena Paśnikowska - 3 Lip 2001, 11:33

 Magdalena Paśnikowska :

| nadszedł więc czas zegarów
| które mnie nie kochają
| bezczelnie tykając posuwają w przód
| pocięte na skrawki godziny

| sypią się nitki
| wyszarpane z materii czasu
| i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce

Bardzo precyzyjny, bardzo zimny - i to mi się podoba. Nadchodzący
chłód daje się wyczuć w tej pozbawionej emocjonalnych złudzeń
analizie.
W całym zestawie krawieckich metafor jeszcze "prują" mi się wpycha w
głowę, jako czynność zegarów (bo "posuwają w przód"  zalatuje
tautologią) - ale to byłoby już pewnie za dużo grzybów w barszczu :)

g.



To "posuwanie" wzięło mi się wprost z szycia na maszynie, kiedy materiał
jest przesuwany pod szyjącą w miejscu igłą. Rzeczywiście to "w przód" jest
trochę nadmiarowe, ale w końcu to stary wiersz i niech ma ten grzech
młodości.

PS Utarło się, że Autorzy przysyłają jeden swój wiersz dziennie - żeby
ułatwiać komentowanie. W czasach posuchy - jak obecne - nie gra to
roli, ale przy dużym ruchu - upraszcza.



Nie wiedziałam - będę uważać! Ale próbowałam tak długo przebić się na grupę,
że jak już mi się udało, to dałam na całego... ; - )))

Pozdrawiam!





Tomaszek - 3 Lip 2001, 12:27



technologiczny,
podczas którego w uszach coraz głośniej szczęka mi



dźwięk przesuwającej się

wskazówki sekundnika... Na Tobie wiersz robi wrażenie
"wypracowanego" czy
nawet przepracowanego, ale uwierz, że "wyleciał" mi spod
pióra bez jednej
poprawki.



To nie ma żadnego znaczenia, jak powstał. Liczy się
właśnie to moje wrażenie - i nic poza tym, nie sądzisz?
Nie rozliczam Cię z metody, lecz z efektów. Daleko mi do
myśli, że wiersze "wypracowane" są z zasady gorsze; wręcz
przeciwnie - te niedopracowane są zawsze niedobre :).

Nie ma tu może miejsca dla wyobraźni Czytelnika, ale czy
akurat w
tym wierszu byłoby na nią miejsce? On miał dźwiękowo
wyrazić moje
wzrastające wyczulenie na cyk, cyk, cyk połączone z
rosnącą we mnie



płynie, ucieka i z każdą
sekundą przybliża mnie do ostatecznych Nożyc (którymi



Parki co nieco przetną

w odpowiednim momencie).



Twojego wyczulenia IMHO nie udało się wyrazić. Zgrabnie
opisałaś, że on tak płynie i biegnie, lecz podmiot
liryczny pozostaje in persona nieobecny. To akurat, broń
Boże, nie wada! Wpadłaś jednak w typową pułapkę; hołdując
wstydowi uczuć narażamy się na bezuczuciowe postrzeganie
przez innych.

| pamiętam ciebie tak mocno
| jak mocno słońce bije mnie po oczach

| Jakoś niezgrabnie się prezentuje słoneczny wstęp i
wcale
| nie jestem pewien, że chodzi o powtórzone "mocno".
Ale,
| można by na przykład tak:

|     pamiętam cię tak mocno
|     jak słońce bije mnie po oczach

| lub jeszcze lepiej

|     pamiętam cię tak mocno
|     gdy słońce bije mnie po oczach

| W tej drugiej wersji paralelizm sytuacyjny nadal
zachodzi;
| jest nawet uwydatniony za sprawą "gdy". Lecz teraz
"tak"
| nabiera nowego znaczenia; przestając być członem
banalnego
| "tak...jak" uwydatnia "mocno". Podoba Ci się taki
pomysł?

Mogłoby i tak być... Ale znów - chodzi mi tu o



wspomnienie, które tak samo
działa na mnie emocjonalnie czy psychicznie, jak mocno



oślepia mnie słońce.
To wspomnienie mnie dosłownie "bije". Wychodzisz latem
na dwór i musisz w
pierwszej chwili zamknąć oczy, bo żar jest za silny



(chyba że nosisz ciemne
okulary). Tak samo - przywołane wspomnienie zmusza mnie



do zamknięcia oczu.

Dosłownie i w przenośni. Nie umiem natomiast obiektywnie
określić, czy ten
wstęp we wierszu jest zgrabny. Ma wyrazić olśnienie,
oślepienie i jego
ogromną siłę.



"W wierszu". Wszystko to wiem przecież. Zawsze to jednak
lepiej przeceniać inteligencję czytelnika niż nie
doceniać. W wersji bez "tak...jak" olśnienie jest nadal
obecne, lecz konieczność domyślania się związków
przyczynowo-skutkowych dodaje wierszowi powabu. To

dwie linijki oryginału brzmią mi niespecjalnie i zabawiłem
się w fastrygatora. Może głupia zabawa...

Widać że przeczytałeś moje wiersze bardzo uważnie...
Jestem wdzięczna i
wzruszona. Pozdrawiam i mam nadzieję, że moje odpowiedzi



coś Ci wyjaśniły.
To są stare wiersze, sprzed ponad 10 lat, ale dotąd



spoczywały w łonie
szuflady... Są trochę za stare na to, żeby chciało mi



się je przepracowywać,
ale i tak byłam ciekawa, jak sobie poradzą w szerokim



świecie.

Szuflady to panny o wyschniętych łonach :) Tak się jakoś
składa, że rzadko rodzą coś żywego, choć ciąża zaiste
zwykle trwa długo. No to przekaż tej Twojej wyrazy uznania
od Tomaszka.

Tomaszek


wojtekf - 3 Lip 2001, 13:19


nadszedł więc czas zegarów
które mnie nie kochają
bezczelnie tykając posuwają w przód
pocięte na skrawki godziny

sypią się nitki
wyszarpane z materii czasu
i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce

Magdalena



Bardzo ladny wiersz  o zegarku i nozycach .

Mi sie naprawde podoba.

Wojtek


Magdalena Paśnikowska - 3 Lip 2001, 13:43

To nie ma żadnego znaczenia, jak powstał. Liczy się
właśnie to moje wrażenie - i nic poza tym, nie sądzisz?



Trudno byłoby się nie zgodzić, mój Czytelniku - mój Bracie!

Nie rozliczam Cię z metody, lecz z efektów.



To jasne - jednak pisząc wiersz nie myślę o efekcie, mam w sobie obraz
właściwie gotowy i taka a nie inna konfiguracja słów wyraża mi ten obraz.
Tym gorzej dla Czytelnika! ; - ))))))

Twojego wyczulenia IMHO nie udało się wyrazić. Zgrabnie
opisałaś, że on tak płynie i biegnie, lecz podmiot
liryczny pozostaje in persona nieobecny. To akurat, broń
Boże, nie wada! Wpadłaś jednak w typową pułapkę; hołdując
wstydowi uczuć narażamy się na bezuczuciowe postrzeganie
przez innych.



Myślę, że to zbyt dramatyczne ujęcie. Nie widzę tu pułapki - po prostu wtedy
faktycznie miałam stan zimnego zupełnie przerażenia, a nie lubię liryki
konfesyjnej w swoim wydaniu. I oczywiście rozumiem, że nie każdy w to
"wejdzie", ale to nie tragedia.

"W wierszu".



No jasne, że w wierszu, a nie we wierszu - ale to wszystko z emocji
dyskusyjnej.

Wszystko to wiem przecież. Zawsze to jednak

lepiej przeceniać inteligencję czytelnika niż nie
doceniać.



Uwierz, doceniam inteligencję, ale jak to powiedział Mistrz Białoszewski:
"Każdy ma jakieś swoje chody dla innych zupełnie niezrozumiałe" (Rozkurz).
Więc czasem lepiej uchylić rąbka, choćby trochę za wysoko. Zresztą ja i
sobie coś tu dopiero dookreśliłam.

Szuflady to panny o wyschniętych łonach :) Tak się jakoś
składa, że rzadko rodzą coś żywego, choć ciąża zaiste
zwykle trwa długo. No to przekaż tej Twojej wyrazy uznania
od Tomaszka.

Tomaszek



Szuflada dziękuje i informuje, że ma tego o wiele, wiele więcej, w tym
również z ostatniego okresu. Ta moja szuflada to w sumie bardziej grobowiec
niż łono, bo wszystko schodzi do niej, ze zmartwychwstaniem bywa gorzej...

Pozdrawiam bardzo poetycznie


[ gjon ] - 4 Lip 2001, 12:26





[...]

Nie pozostawiasz najmniejszej szczelinki, w
której czytelnik mógłby pogmerać słomką swojej wyobraźni.



a ja zapamietałem z tego wiersza ;) tylko jedno, właśnie
_Twoje_ powyższe zdanie :)))
rewelacyjne pociągnięcie słowem !!!.... gmeranie (!!!!) słomką
wyobraźni w szczelince znaczeń... przepyszne !!!!


Tomaszek - 5 Lip 2001, 06:33



| właśnie to moje wrażenie - i nic poza tym, nie
sądzisz?

Trudno byłoby się nie zgodzić, mój Czytelniku - mój



Bracie!

Masz Nagrodę Lipca (wyjeżdżam w poniedziałek, więc mogę
już przyznawać) za Tegotujeszczeniebyło :))

Braterskie pozdrowienia
Tomaszek


Tomaszek - 5 Lip 2001, 06:33



[...]
| Nie pozostawiasz najmniejszej szczelinki, w
| której czytelnik mógłby pogmerać słomką swojej
wyobraźni.

a ja zapamietałem z tego wiersza ;) tylko jedno, właśnie
_Twoje_ powyższe zdanie :)))



A co będzie, gdy ja zapamiętam tylko Twoje powyższe?

Dzięki.

Tomaszek


Greg - 5 Lip 2001, 12:28


Zwrocilem uwage dzeki komentarzom i wlasciwie..... nie zaluje :)

nadszedł więc czas zegarów
które mnie nie kochają
bezczelnie tykając posuwają w przód
pocięte na skrawki godziny



Ten fragment podoba sie bardzo a zwlaszcza dwa ostatnie wersy...

sypią się nitki
wyszarpane z materii czasu
i słychać jak wciąż głośniej szczękają nożyce



Ten fragment juz nie tak bardzo. Czuje w nim jakas sztucznosc, ktora
mnie zniecheca. Tak jakby te trzy wersy powstaly tylko po to, by
czterem poprzednim zbyt  samotnie i smutno nie bylo...

pozdrawiam

czas masz na rękach -- wlod, 1996-11-09
Zhenobiusz oblicza czas
czas chodzi po ksieżycu
umieranie czas zacząć
czas teraźniejszy
czas na poezje
czas i na mnie :)
  • magicfoto pl
  • plik;cmuda;download
  • prison;break;1x16
  • kabiny prysznicowe producenci
  • strona 38800
  • problem z account managment
  • odpowietrznik kanalizacji
  • basen chorzow kopalni kleofas
  • alkochol 120 crtack b13e8
  • Spis postów z grup dyskusyjnych @@ Indeks