łódź -- wlod, 2002-10-08



Patrzysz na wersję archiwalną tematu "łódź -- wlod, 2002-10-08" z forum pl.hum.poezja





wlod2 - 10 Paź 2002, 05:20

--

    strach nabiera powoli
    oddech w płuca
    każdy oddech boli

    czasu w łodzi do woli
    o burty serce się rzuca
    strach nabiera powoli

    żebraczy uśmiech swawoli
    jak latem na nodze onuca
    każdy oddech boli

    baki bez ropy bez soli
    nic twarzy nie zakłóca
    strach nabiera powoli

    wodospad wódkę goli
    w tyle została chucpa
    każdy oddech boli

    cień nadbrzeżnej topoli
    oko o życiu poucza
    strach nabiera powoli
    każdy oddech boli

                    wlod
                     2002-10-08



Blackbox - 10 Paź 2002, 05:44


    strach nabiera powoli
    oddech w płuca
    każdy oddech boli

    czasu w łodzi do woli
    o burty serce się rzuca
    strach nabiera powoli

    żebraczy uśmiech swawoli
    jak latem na nodze onuca
    każdy oddech boli

    baki bez ropy bez soli
    nic twarzy nie zakłóca
    strach nabiera powoli

    wodospad wódkę goli
    w tyle została chucpa
    każdy oddech boli

    cień nadbrzeżnej topoli
    oko o życiu poucza
    strach nabiera powoli
    każdy oddech boli

                    wlod
                     2002-10-08



jakie znaczenie Włodek ma ten klezmerski klarnet zamiast pastuszej fujarki
pozostawiony w tyle?
Dlaczego wnika we mnie tylko pierwsza, druga i ostatnia zwrotka? Mam za
szczelną łódkę?

BB
_____


Urszula - 10 Paź 2002, 05:56

(...)Włodzimierz:

    cień nadbrzeżnej topoli
    oko o życiu poucza
    strach nabiera powoli
    każdy oddech boli



Pierwsze, co czuję w pierwszym czytaniu, to dbałość o vilanellową formę,
zaraz potem , ale jednak dopiero potem, łódź i strach.

Urszula Wacławczyk


szota - 10 Paź 2002, 13:58

--

    strach nabiera powoli
    oddech w płuca
    każdy oddech boli

    czasu w łodzi do woli
    o burty serce się rzuca
    strach nabiera powoli

    żebraczy uśmiech swawoli
    jak latem na nodze onuca
    każdy oddech boli

    baki bez ropy bez soli
    nic twarzy nie zakłóca
    strach nabiera powoli

    wodospad wódkę goli
    w tyle została chucpa
    każdy oddech boli

    cień nadbrzeżnej topoli
    oko o życiu poucza
    strach nabiera powoli
    każdy oddech boli



       babcia swój srom ogoli
       aby szaleć do woli
       dziś ją trzustka nie boli.
       wnuk po ścianach grygoli
       sracz też wzbiera powoli -
       oko o życiu poucza.
       w tyle zostało kupsko
       uszy bez ropy, a nos oli
       krzywy jak ten utwór

    to tak tytułem przypomnienia o profesorskich obowiązkach
    wykładach, naukach, morałach,
    bezpretensjonalnym marketingu własnej osoby.

i o kilku, ponadczasowych przyjaźniach, kończących się wspólnym,
uczciwym, czytaniem wierszy. Z dedykacją dla Twojego JA.

gom



matusm - 10 Paź 2002, 19:04

|     cień nadbrzeżnej topoli
|     oko o życiu poucza
|     strach nabiera powoli
|     każdy oddech boli

       babcia swój srom ogoli
       aby szaleć do woli
       dziś ją trzustka nie boli.
       wnuk po ścianach grygoli
       sracz też wzbiera powoli -
       oko o życiu poucza.
       w tyle zostało kupsko
       uszy bez ropy, a nos oli
       krzywy jak ten utwór

    to tak tytułem przypomnienia o profesorskich obowiązkach
    wykładach, naukach, morałach,
    bezpretensjonalnym marketingu własnej osoby.

i o kilku, ponadczasowych przyjaźniach, kończących się wspólnym,
uczciwym, czytaniem wierszy. Z dedykacją dla Twojego JA.

gom



Tak
matematyk pie-oli
by zebrac  w nawiasy
Bo on  cyferki wyszkoli !!!!!

Cyferki  scisle   do woli
znane juz po wsze czasy
nie byly sklonne swawoli

Ich nigdy nie  zadowoli
zaden rym o kolorach
chyba ze na zero ogoli

Tak matematyk p-doli
ze mozna na wzorach
ulozyc wiersz  dla
             matetematyk   Oli


Wlodzimierz Holsztynski - 10 Paź 2002, 20:52

Szota merytorycznie, co do mojego
wiersza slusznie (poza tym wielka szkoda):

| --

|     strach nabiera powoli
|     oddech w płuca
|     każdy oddech boli

|     czasu w łodzi do woli
|     o burty serce się rzuca
|     strach nabiera powoli

|     żebraczy uśmiech swawoli
|     jak latem na nodze onuca
|     każdy oddech boli

|     baki bez ropy bez soli
|     nic twarzy nie zakłóca
|     strach nabiera powoli

|     wodospad wódkę goli
|     w tyle została chucpa
|     każdy oddech boli

|     cień nadbrzeżnej topoli
|     oko o życiu poucza
|     strach nabiera powoli
|     każdy oddech boli

babcia swój srom ogoli
aby szaleć do woli
dziś ją trzustka nie boli.
wnuk po ścianach grygoli
sracz też wzbiera powoli -
oko o życiu poucza.
w tyle zostało kupsko
uszy bez ropy, a nos oli
krzywy jak ten utwór



Planowalem juz po pierwszych dwoch komentarzach

w swojej krykaturze. Chodzi o slaby ciag nastepujacych
rymow:

    powoli - do woli - swawoli

Forma villanella (wilanela??) wymaga powtorzen
wersow, przez co efekt slabych rymow zostal zwielokrotniony.
Mysle, ze to one wlasnie wplynely na odbior utworu
przez Urzule i Andrzeja (spod znaku BB).

Villanella wymaga gestego rymowania:

    aba aba aba aba aba abaa

Nic dziwnego, ze za forme krytyki obrales karykature.
W swoim emocjonalnym stanie potepiles wiersz w czambul
(chyba nie ma watpliwosci). Jednak poza tymi nieszczesnymi

pisac, ze jest. Nawet jedna razaca wada utwor przekresla.

(Sztywne formy nie przychodza mi lekko. Dotad

pospieszylem sie).

Karykatura karykatura, ale szkoda, ze az zieje.
Nawet przy tak niewaznych okazjach, jak juz
to jednak nalezy wciaz artystycznie byc serio.
A i kulturalnie chyba nie jestes z siebie w tym
przypadku dumny?

to tak tytulem przypomnienia o profesorskich
obowiazkach wykladach, naukach, moralach,
bezpretensjonalnym marketingu wlasnej osoby.



Najwazniejsza akcja marketingowa w poezji
to PUBLIKOWANIE.  Mialem i mam mozliwosci
publikowania sie, ale nigdy w to nie wlozylem
zadnego wysilku, nigdy nie wydalem zadnego
tomiku. Jezeli moje wiersze pojawialy sie w pewnych
wydaniach/czasopismach internetowych, to za kazdym
razem dlatego, ze mnie poproszono. Nie chce wiecej
o tym pisac, bo tylko dam Ci pretekst do dalszego
oczerniania mnie.  Marketingowanie siebie jest mi
obce. Wypowiadam sie na php o poezji. Czasem
bywam wciagany w konflikty. Sam ich ani nie tworze,
ani nie szukam (czego nie mozna powiedziec
o pewnych innych uczestnikach, przyciaganych
tu wechem przez "zapach krwii").

i o kilku, ponadczasowych przyjazniach,
konczacych sie wspólnym, uczciwym, czytaniem
wierszy. Z dedykacja dla Twojego JA.

gom



Tym razem posunales sie do oszczerstwa.
Mam nadzieje, ze mnie przeprosisz czysto,
bez zadnych "ale".

Na liscie pojawily sie nowopowstale, od reki,
anonimy. Widziales ich jak to nazwal wilczysko
"styl" (i opatrzyl infantylnym, bezmysknym usmieszkiem).
Kiedys po chamskim wybryku po0d moim adresem
niejaki Jarek kontynuowal chwalac sie utworem
detalicznie opisujacym mojego kutasa. Teraz
pojawila produkcja tchorzliwego anonima na tymze
poziomie, tyle, ze wyszla poza glupote i zly smak.
Dodala podlosc. Anonimy zniszczyly cale polacie
internetu. Nadgryzaja takze php. Ty jednak wybrales
sobie akurat mnie na muszke. Twoj wybor.

Wlodzimierz Holsztynski

PS. Nawet w najostrzejszych konfliktach,
niech na liscie poetyckiej ofiarami nie
beda wiersze, chronmy poezje.


wilczysko - 11 Paź 2002, 06:20


Na liscie pojawily sie nowopowstale, od reki,
anonimy. Widziales ich jak to nazwal wilczysko
"styl" (i opatrzyl infantylnym, bezmysknym usmieszkiem).



Czuję jak bardzo nonsensownym zajęciem jest pisanie do Pana, Panie
profesorze, ale ileż to rzeczy robimy posiadajac jednocześnie
świadomość ich bezcelowości. Każdego dnia oszukujemy bogów wiedząc, że
i tak skończy się pogonią za spadającym głazem.

Proszę przyjąć ten post jako ostatni akt dobrej woli z mojej strony i
zrozumieć, że:

1. Stara się pan bezskutecznie pokonać barierę kulturową; wiele osób
piszących na grupę potrafiło zrozumieć różnice pomiędzy światami i ją
zaakceptować, Pan tego nie potrafi.

2. Przez niezrozumienie, wynikające zarówno z tej różnicy, jak i
(piszę bez złośliwości, proszę wierzyć) problemy językowe (świadczy o
tym choćby Pańska ostatnia vilanella), bardzo często beszta Pan i
reaguje w sposób chamski na komentarze osób, które podzielają Pańskie
sądy i poglądy, czym skutecznie Pan je zniechęca do dalszej rozmowy.

3. Zgodnie z wzorcami kultury która Pana otacza, nie dostrzega Pan
własnego egotyzmu i nagminnych starań o promocję własnej osoby (nie,
nie twórczości, bo ta broni się w dużej mierze sama) tu, na tej grupie
dyskusyjnej.

4. Z powodu niezbyt częstego bywania na grupie (nie piszę o ostatnich
dwóch tygodniach), nie zna Pan również realiów tejże listy.

5. Brakuje Panu poczucia humoru i umiejętności przystosowawczych.
Zabrnął Pan w ślepą uliczkę ewolucji komunikacyjnej, przynajmniej w
jezyku polskim.

6. Jednoczesnie, nie wiem juz który raz, przypominam że cenię wiele
Pańskich wierszy i wypowiedzi niepoetyckich, co wcale nie przeszkadza
mi jednocześnie uważać Pana za aroganckiego chama, który powinien
przejść podstawowe przeszkolenie w dziedzinie kontaktów międzyludzkich.

Piszę bez złości i bez irytacji, z pełną odpowiedzialnością za własne
słowa. Apeluję, by swoim zwyczajem nie traktował Pan mojej wypowiedzi
jako głos zbiorowy pl.hum.poezja. Wszystkie wyrażone tytaj sądy i
wnioski są jedynie moje, bez uzurpowania sobie prawa do przemawiania
głosem - choćby niewielkiej części grupy.

PS. Nawet w najostrzejszych konfliktach,
niech na liscie poetyckiej ofiarami nie
beda wiersze, chronmy poezje.



Proszę zajrzeć do pkt.6. mojej wypowiedzi. Ten post nie zagraża
Pańskiej poezji.

Uznając Pańskie prawo do dobrego samopoczucia i uniemozliwiając Panu
posądzenia o anonimowe plucie na autorytet podpisuję:

Jacek Filipowicz

tu znany jako wilczysko


Wlodzimierz Holsztynski - 11 Paź 2002, 07:32

Wilczysko:

1. Stara się pan bezskutecznie pokonać barierę kulturową; wiele osób
piszących na grupę potrafiło zrozumieć różnice pomiędzy światami i ją
zaakceptować, Pan tego nie potrafi.



Jestem juz dlugo na tym swiecie.
Zylem i pracowalem w kilku krajach.
Pracowalem na roznych uniwersytetach
i w roznych firmach, a takze mieszkalem
na osiedlach (i w akademikach) przez lata
z ludzmi wszystkich ras, z wszystkich kontynentow,
o roznych narodowosciach i przynaleznosciach
etnicznych, o roznych religiach i pogladach,
z wszystkich warstw spolecznych, od bezdomnych
do milionerow. Reprezentowali wszystkie
pokolenia. A w Stanych nie zawsze mowili tym samym
angielskim lub rownie sprawnie (a w Rosji tym
samym rosyjskim).

Wiem ze jest tylko jeden swiat ludzki, jedna tylko
ludzka przyzwoitosc, jedna uczciwosc
i jeden honor.

Do widzenia Panu,

    Wlodek


Urszula - 11 Paź 2002, 08:14

Dziękuję.

Pierwszego mojego dnia na liście znalazłam "Gołą", odtąd zaglądam na php
często.
Nie publikuję i rzadko zabieram tu głos. Czytam natomiast, a lektura postów
dostarcza mi coraz bardziej przykrości mieszanej z zażenowaniem (mój boże,
po namyśle wiem, że trochę w tym i wstydu  -czyżbym poczuła w sobie
przynależność do grupy?). Nie o mnie jednak.
Dziękuję, Wilczysko, za głos, naturę i ton listu. Pozdrawiam
Urszula


szota - 11 Paź 2002, 10:46

Najwazniejsza akcja marketingowa w poezji
to PUBLIKOWANIE.  (...)Marketingowanie siebie jest mi
obce. Wypowiadam sie na php o poezji. Czasem
bywam wciagany w konflikty. Sam ich ani nie tworze,
ani nie szukam (czego nie mozna powiedziec
o pewnych innych uczestnikach, przyciaganych
tu wechem przez "zapach krwii").



????
????????
? ;) ? ;) ? ;?

włodku? teoria zapachu php?
dialektyka mimowolnej skłonności?

| i o kilku, ponadczasowych przyjazniach,
| konczacych sie wspólnym, uczciwym, czytaniem
| wierszy. Z dedykacja dla Twojego JA.

| gom

Tym razem posunales sie do oszczerstwa.
Mam nadzieje, ze mnie przeprosisz czysto,
bez zadnych "ale".



dlaczego tezę A
uznałeś za dowód nie wprost
tezy B?

(podpowiedź: twierdzenie o punkcie stałym)

nie myl przy tym efektu przyjaźni z jej aktem -
aktu nie dotykam i nie komentuję -
mogę co najwyżej przeprosić za określenie ich jako
ponadczasowe, co czynię (rzeczywiście, przekroczyłem
granice prywatności tym stwierdzeniem)

Na liscie pojawily sie nowopowstale, od reki,
anonimy. Widziales ich jak to nazwal wilczysko
"styl" (i opatrzyl infantylnym, bezmysknym usmieszkiem).
Kiedys po chamskim wybryku po0d moim adresem
niejaki Jarek kontynuowal chwalac sie utworem
detalicznie opisujacym mojego kutasa.



:O

możesz zacytować? w jakim to wątku?  kto?
tym razem bez złośliwości i podtekstów

 Teraz
pojawila produkcja tchorzliwego anonima na tymze
poziomie, tyle, ze wyszla poza glupote i zly smak.
Dodala podlosc. Anonimy zniszczyly cale polacie
internetu. Nadgryzaja takze php. Ty jednak wybrales
sobie akurat mnie na muszke. Twoj wybor.

Wlodzimierz Holsztynski

PS. Nawet w najostrzejszych konfliktach,
niech na liscie poetyckiej ofiarami nie
beda wiersze, chronmy poezje.



wlod2 - 13 Paź 2002, 04:54

Andrzej (BB):

|  łódź

|     strach nabiera powoli
|     oddech w płuca
|     każdy oddech boli

|     czasu w łodzi do woli
|     o burty serce się rzuca
|     strach nabiera powoli

|     żebraczy uśmiech swawoli
|     jak latem na nodze onuca
|     każdy oddech boli

|     baki bez ropy bez soli
|     nic twarzy nie zakłóca
|     strach nabiera powoli

|     wodospad wódkę goli
|     w tyle została chucpa
|     każdy oddech boli

|     cień nadbrzeżnej topoli
|     oko o życiu poucza
|     strach nabiera powoli
|     każdy oddech boli

|                     wlod
|                      2002-10-08

jakie znaczenie Włodek ma ten klezmerski klarnet
zamiast pastuszej fujarki pozostawiony w tyle?
Dlaczego wnika we mnie tylko pierwsza, druga i ostatnia
zwrotka? Mam za szczelną łódkę?

BB



Lodz, juz bez paliwa (i bez jedzenia),
wkrotce pochlonie wodospad. Moze to byla
chucpa (bezczelnosc), zeby wybrac sie w
taka podroz?

Poza tymi leniwymi, niestety powielonymi,
dwoma rymami, wiersz by mi dal satysfakcje.

Na ogol villanelle ma dlugie linijki.
Uparlem sie sprobowac, ryzykownie, krotkie.
Troche mi zabraklo, niestety.  Daleka droga
od ust do brzegu pucharu--poezja, wbrew
iluzjom, nie jest latwa. Z dlugimi jest
latwiej z wielu powodow.

Pozdrawiam,

    Wlodek


wlod2 - 13 Paź 2002, 05:00

(...)Włodzimierz:
|     cień nadbrzeżnej topoli
|     oko o życiu poucza
|     strach nabiera powoli
|     każdy oddech boli

Pierwsze, co czuję w pierwszym czytaniu,
to dbałość o vilanellową formę,
zaraz potem , ale jednak dopiero potem,
łódź i strach.

Urszula Wacławczyk



Moja vilanella ma nietypowo krotkie linijki,
ktore mocno akcentuja obrana forme, rzuca
sie w oczy. Gdybym mial delikatne rymy, moze
nawet niedokladne, moze by mi sie wszystko
jedno udalo.

Dziekuje za komentarz, pozdrawiam,

    Wlodek

od domu do domu, od drzewa do drzewa -- wlod, 2000-09-16
-- wlod, 2006-05-05
artystko -- wlod, 2003-12-12/13
światło ... -- wlod, 2003-09-17 (poprawiona literowka)
czas masz na rękach -- wlod, 1996-11-09
przy jednym stoliku -- włod, 1999-06-23
rentgenowski chłopak i kot -- wlod, 2003-04-20
  • kasia filipek
  • humor0A0909090A09090909buhahahahaha
  • tapeta z filmu
  • verba zaopiekuj sie mna
  • index 1080
  • Spis postów z grup dyskusyjnych @@ Indeks